antaba.pl ›› galeria ›› rzeźba ›› twórcy
antaba.pl Galeria   |   Aukcje   |   Pasaż Handlowy   |   Oferta   |   Informacje   |   Kontakt
 
  W naszej galerii
Lista Kategorii:
Biżuteria
Porcelana
Malarstwo
Meble
Rysunek
Rzeźba
 
  Nasz serwis

Kazimierz Kalkowski

 

Kazimierz Kalkowski łączy w sobie tak wiele powołań i talentów, iż nieobliczalną Naturę można by oskarżać o pochopną rozrzutność, gdyby nie fakt. że Kalkowski ze swoich talentów robi godny użytek, a jego inwencja, wyobraźnia i rozmach twórczy idą o lepsze z pracowitością. Ta ostatnia cecha rzadko (a jeśli już - to z przekąsem) wymieniana wśród zalet wielkich artystów, w tym przypadku ma znaczenie niebagatelne, a nawet zasadnicze, bowiem forma artystycznej wypowiedzi, jaką Kalkowski szczególnie sobie upodobał - rzeźba w porcelanie - wymaga właśnie tytanicznej pracowitości, nie mówiąc już o skomplikowanej (i wciąż przez Autora doskonalonej) technologii, porównywanej do procesu powstawania XVIII-wiecznych fajansów z Delft. Przede wszystkim jest jednak Kalkowski artystą zadziwiająco wszechstronnym, gdyż harmonijnie łączy talent rzeźbiarza, malarza, rysownika, a w pewnym sensie i poety. O ile jednak inni artyści raz są malarzami, potem rzeźbiarzami, a czasem poetami, Kalkowski jednoczy te wszystkie sposoby kreacji w dziele jednym, tym bardziej niezwykłym, im więcej wcieleń ujawnia. Kruche, zwiewne, chciałoby się powiedzieć - ulotne rzeźby, maski czy obrazy ceramiczne Kalkowskiego uderzają bogactwem szczegółów, które nie pełnią tu jedynie roli dekoracyjnej, lecz są nośnikami znaczeń licznych i bogatych. Ożywają pod ręką artysty, jak aktorzy kierowani przez reżysera czy muzycy zapatrzeni w batutę dyrygenta. Te porównania nie są przypadkowe! Groteskowy świat Kalkowskiego, pozornie chaotyczny i zdeformowany, świat uchwycony w czasie rozpadu (jak chce Andrzej Matynia), to przecież sprowadzone do metafory theatrum mundi, gdzie w kolejnych odsłonach rozgrywa się dramat (komedia?) naszej cywilizacji. Kalkowski teatralizuje archetypy, mity i symbole kultury, ale również śmietnik postmodernistycznej współczesności, gdzie mieszają się wszystkie style, sposoby ekspresji, cnoty i grzechy. Teatralizuje także ludzkie zachowania, słabości i emocje, a nawet twarze, użyczone przez bliskich i wielbicieli. Pozornie przypadkowa mieszanina wątków i inspiracji tworzy całość nad wyraz spójną i logiczną, jakby pod rękami twórcy ożył cały osobny świat gnomów jeżdżących na bicyklach i karłów biegnących z suzafonami w dłoni w rytm własnej muzyki, złośliwych diablików i podejrzanie brzydkich aniołków, koślawych jeźdźców Apokalipsy i zachwyconych swym losem bohaterów dramatów Samuela Becketta. Sztuka współczesna zna wszystkie prawie rodzaje deformacji i oszpeceń jakim poddać można - zwłaszcza - ludzkie ciało: od zabandażowanych łudzi-kikutów Józefa Szajny po swojsko-kartoflanych bohaterów Dudy-Gracza. (Cóż, jak powiada mędrzec - trudno jest wymyślić coś nowego w dziedzinie grzechu). Jednak deformacje Kalkowskiego mają sens bardzo szczególny i przywodzą na myśl raczej turpistyczne (a więc poetyckie) wizje Stanisława Grochowiaka niż kikuty Szajny czy Cześnika. Deformacja nie służy tu bowiem obrzydzeniu desygnatu, a wręcz przeciwnie - dowartościowuje to co poboczne, ułomne, niedostrzegane, wynosi sferę profanum w regiony sztuki niewątpliwie wysokiej, a więc zderza z sacrum. Zderza z podniosłą rotą, hieratycznym gestem, sceną zarezerwowaną dla mitografii. Lecz nie dla płochego żartu powstają te kontradykcje - przypominam. Nie po to również, by powiedzieć nam: popatrzcie, tacy jesteście naprawdę, w swej nędzy i śmieszności. W umieraniu ciał i skarleniu dusz. Tak naprawdę to nie my jesteśmy bohaterami tych dzieł, tylko nasze senne mary, postaci z nigdy nienapisanych książek, bohaterowie opowieści niańki, krasnoludki, których istnienie z takim uporem negujemy (choć świadczy o nim nawet noblistka Szymborska). To świat spod płytkiej podszewki naszej świadomości, jakby znajomy, a nie całkiem oswojony. Swojski, a tak trudny do wyrażenia. W najgłębszej swej istocie poetycki - i właśnie w poezji widzę klucz otwierający jego znaczenia. Obcowanie ze sztuką Kazimierza Kalkowskiego ma bowiem w sobie coś z ucieleśniania marzeń dzieciństwa, archetypicznych snów i rojeń poetów (którzy sami mają wiele z dzieci). Jest spełnianiem wizji, która - wydawałoby się - na zawsze pozostanie tylko mrzonką, kaprysem wyobraźni, pretekstem wiersza. Tak zaskakująca i nieprzewidywalna jest ta twórczość, równocześnie trudna do opisania, a nawet gatunkowego zdefiniowania. Najbliższa jest być może rzeźbie (choć powstaje w tworzywie ceramicznym), ale przecież wyrasta z inspiracji malarskiej, a i Kalkowski - rysownik, czy nawet karykaturzysta - dopowiada swoje. Zresztą malarska, kolorystyczna wizja nie jest tu tylko inspiracją, skoro już gotowe prace również są poddawane malarskim zabiegom. Na podobny kłopot natykamy się przy interpretacji tych dzieł. Przedstawiają rzeczywistość zdeformowaną i karykaturalną, czasem surrealną, ale przecież przedstawiają: ceramiki-rzeźby Kalkowskiego tworzą cały własny, zróżnicowany świat z pogranicza wyobraźni dziecięcej, ikonografii baśniowej, karykatury naszej codzienności, a nawet - próby uchwycenia w przestrzennym kształcie inspiracji poetyckiej i muzycznej (czy wręcz przeżycia religijnego). Obie te dziedziny sztuki - poezja i muzyka - które przywołuję, by lepiej zrozumieć twórczość Kalkowskiego - są jednak nie tylko źródłem interpretacyjnych wytrychów, lecz przede wszystkim arsenałem inspiracji samego artysty. Bowiem jego rzeźby, kipiące nieistniejącymi nigdzie indziej kolorami, barokowym bogactwem szczegółów, ekspresją zatrzymanego ruchu - są równocześnie jak poemat, tak wewnętrznie bogaty, iż czytać go trzeba wciąż na nowo, i jak przerwana w pół taktu symfonia, zmieniająca ciszę w najwspanialszą muzykę. Właśnie: nie byłoby okazji rozprawiać o "świecie Kalkowskiego", gdyby nie zupełnie wyjątkowa maestria techniczna twórcy. Swoje prace podaje nam bowiem w formie przestrzennej i pozornie statycznej: zatrzymane w ruchu i rytmie wewnątrz świata precyzyjnie zaprojektowanego chaosu, którego wewnętrzna pulsacja zdaje się jeszcze powtarzać zawiłą muzycznie fakturę urwanej w pół taktu melodii. Jedno wiem na pewno: jest to sztuka jedyna w swoim rodzaju i absolutnie nie powtarzalna. I taki również powinien być nasz jej odbiór.

Władysław Zawistowski

Wystawy indywidualne:

1979 KMPiK, Gdańsk
1980 Dwór Artusa, Gdańsk
1981 Klub Artystów Wybrzeża, Sopot
1983 "Dom Burmistrza", Zwingenberg, Niemcy
Galeria Miejska, Landau, Niemcy
1984 Klub Dziennikarzy, Gdańsk
Galeria "Pokaz", Warszawa
1985 "Gdański Kantor Sztuki", Gdańsk
1986 "Galeria Marszatec", Gdańsk
Galeria "Brama", Warszawa
1987 BWA, Gdańsk
BWA, Wrocław
1988 BWA, Sopot
1989 Kordegarda, Warszawa
BWA, Olsztyn
BWA, Słupsk
BWA, Wałbrzych
BWA, Szczecin
1990 Galeria "Atom", Gdańsk
Dom Architekta, Frieburg-Opfingen, Niemcy
1991 Galeria "Herman", Sopot
1992 Muzeum Polskie, Chicago, USA
1993 "Galeria 78", Gdynia
"Galeria FOZ"
1994 "Galeria u Literatów", Gdańsk
BWA, Zielona Góra
Ratusz, Wurselen, Niemcy
Teatr "Wybrzeże", Gdańsk
"Galeria Opera" Warszawa
"1112 Galeria", Chicago, USA
"Synagoga", Heidelberg, Niemcy
1995 Galeria "Triada", Sopot
"Galeria 42", Oldenburg, Niemcy
1996 "Galerie Be im Roten Turn", Sommerhausen, Niemcy
Keramik Museum, Westerwatd, Niemcy
Debis Systemhaus, Aachen, Niemcy
Filharmonia, Zie1ona Góra
1997 Filharmonia, Gdańsk
Galeria "Triada", Sopot
Galeria Miejska, Butgenbach, Belgia
1998 Teatr Muzyczny - Festiwal Filmów Fabularnych, Gdynia
Teatr Muzyczny - Summer Jazz Days, Gdynia
Sala Kongresowa - Summer Jazz Days, Warszawa
Sala Kongresowa - Jazz Jamboree, Warszawa
Galeria "Triada", Sopot
Ratusz, St. Vit, Belgia
1999 Diekirch, Galeria Miejska, Luksemburg
Clervaux Zamek, Luksemburg
"Galeria Umiejski", Dortmund, Niemcy
BWA, Wrocław
Ratusz, Wurselen, Niemcy
BWA, Gorzów
Muzeum Narodowe w Gdańsku - Oddział Sztuki Współczesnej, Pałac Opatów w 0liwie
Tele Tower - Gdańsk Golf and Country Club, Postołowo
2000 Centrum Gemini - Festiwal Filmów Fabularnych, Gdynia
2000 Centrum Finansowe "Puławska", Warszawa
Ponadto udział w ponad 30 wystawach zbiorowych w kraju i zagranicą: Wrocław, Warszawa, Kraków, Gdańsk, Poznań. Orońsko, Olsztyn, Słupsk, Gorzów Wielkopolski, Gdynia, Szczecin, Sopot, Norwegia, Francja, Finlandia, Dania, Kuwejt, Niemcy, USA, Holandia.

Nagrody i wyróżnienia:

1988 - Nagroda Artystyczna Gdańskiego Towarzystwa Przyjaciół Sztuki

Nagroda I stopnia Ministra Kultury i Sztuki za zbiorowy projekt kościoła św. Jacka w Straszynie

Stypendium Ministra Kultury i Sztuki

1990 - Grand Prix Triennale Sztuki,Sopot

Wyróżnienie w konkursie "Eros", Słubice

II nagroda, Międzynarodowe Triennale Ceramiki, Sopot

1993 - Złoty Medal, Monachium

 

 
Copyright © 2001 - 2012 Antaba.pl - Internetowy Portal Sztuki
Kontakt | O nas | Reklama u nas22 | Informacje Prawne | Praca/współpraca pg :: 0.017 Zgłoś błąd na stronie
Zgłoś uwagi techniczne 555